20 czerwca 2013

Studiuję. Nie mam czasu na naukę...




Jako, że sesja letnia właśnie wkroczyła na uczelniane salony i panoszy tam się niemiłosiernie to i ja w ramach solidarności podzielę się z Wami kilkoma słowami o studiowaniu i sesji właśnie.






Mówi się że studia to najlepszy czas w życiu człowieka, bo to i młodym się jest i wolnym jeszcze zazwyczaj. Tysiące nowych znajomości nawiązanych w ekstremalnych warunkach, setki nieprzespanych nocy, hektolitry alkoholu i kawy. W dodatku bez czujnego oka rodziców wiszącego nad głową, bo przecież jesteśmy dorośli, mieszkamy w dużym mieście, życie wygląda tak jak wyglądać powinno.
I to wszystko prawda w mniejszym lub większym stopniu, ale ja nie o tym. Słyszeliście kiedyś, że student to taki super bohater? Ma nadprzyrodzone moce które zanikają wraz z otrzymaniem dyplomu ukończenia studiów. Jako wprowadzeniem posłużę się tu anegdotką starą jak świat:

Pewien dziennikarz postanowił zrobić wywiad na uczelni. Jednym z podstawowych pytań było określenie czasu jaki potrzeba na opanowanie języka chińskiego. Podchodzi do prof. dr hab. i pyta:
- Panie profesorze, ile pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
- No tak, aby dość dobrze się nim posługiwać to 7 lat.
Idzie do doktora:
- Panie doktorze, ile pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
- Sądzę, że w ciągu 5 lat to bym się nauczył.
Idzie do doktoranta i zadaje to samo pytanie. Doktorant odpowiada, że 2 lata wystarczą. W końcu podchodzi do studenta:
- Te stary, ile potrzebujesz czasu, aby nauczyć się chińskiego?
Na co student spojrzał się ze zdziwieniem i pyta:
- A kiedy egzamin?

Oczywiście legendy głoszą, że wśród braci studenckiej istnieją takie sztuki co to do egzaminu przygotowują się z potrzebnym wyprzedzeniem czasowym i zaliczają wszystko w terminach pierwszy bądź zerowych. Istnieją też przekazy o osobnikach uprawiających tajemniczy rytuał zwany „Nauką Na Bieżąco”.
W większości jednak student przygotowuje się bez zbędnych fanaberii, czyli dzień przed. I tu właśnie objawiają się niesamowite, magiczne zdolności studenta. Posługując się przykładem: sama jutro mam egzamin z przedmiotu o wdzięcznej nazwie „Decydowanie polityczne” i jeszcze wczoraj nie byłam w stanie podać chociażby jednej definicji, podobnie jak większość moich koleżanek i kolegów. Zaś jutro w okolicach porannych wspólnie będziemy dyskutować niczym grono specjalistów o metodach, organach i uwarunkowaniach. Będziemy się poprawiać, analizować, tłumaczyć i podawać przykłady cmokając na mniej pojętnych kolegów ( bądź na tych którzy wiedzę zdobywają w czasie oczekiwania na egzamin, ale to już jest nitro wśród super mocy) Trochę jak przyśpieszony kurs kursu przyśpieszonego. Za sprawą magii w jeden dzień jesteśmy w stanie przeobrazić się z laika do eksperta płynnie lawirującego między meandrami pojęć i klasyfikacji w danym temacie. I to właśnie ta świadomość jest w studiowaniu najpiękniejsza.  
UWAGA powyższy tekst dotyczy li tylko egzaminów ustnych więcej o technikach odpowiedzi ustnych macie TU
Jeśli chodzi o egzaminy pisemne to ściąganie. Ściąganie też jest ważne;).

Obrazki znalazłam TU.


 
A ja do sesji uczę się tak :


11 komentarzy:

  1. Ah, życie studenckie. Trzymam kciuki, żebyś wszystko zaliczyła w pierwszym terminie. Ja dopiero na studia wybieram się od października i to medyczne, więc jestem przerażona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu obawiam się, że na medycznych to może być jednak mało skuteczna praktyka :), ale powodzenia i brawa za ambicje ;)

      Usuń
  2. Studia... chyba się jeszcze raz na nie wybiorę;) wspaniałe czasy:)
    ale ja wam powiem,że zawsze uczyłam się na ostatnią chwilę, a jakież wtedy miałam mega myślenie!;) Aż momentami dochodziłam do wniosku,że jestem zdolna zaliczyć wszystkie przedmioty na 5 :) oczywiście w marzeniach hehheeh;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe a weź se po studiuj :P Zapraszam do stolycy :P

      Usuń
  3. A mnie życie studenckie czeka dopiero od października, aż się nie mogę doczekać.
    Powodzenia na sesji i oby więcej takich zabawnych wpisów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :)
      Studia są fajne :D no i te długie wakacje... :D

      Usuń
  4. Zapomniałaś dodać, że zaczniesz się uczyć jak tylko pozamiatasz pustynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No całkiem mi to umknęło! Pewnie dlatego, że byłam zajęta obserwowaniem żubrów :P

      Usuń
  5. Uśmiałam się, choć zaliczam się raczej do tego gatunku, co "ponoć istnieje":) Może to dlatego, że się nie wyprowaddzilam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam i gratuluję! Mnie się to nigdy nie udało, zawsze czasu jakoś brak ;) Ale faktycznie nie wyprowadzenie może mieć na to duży wpływ :)

      Usuń
  6. Studia okazują nie być się wcale takie fajne jak opowiadają to nam starsze osoby. Cóż może w pracy jest jeszcze gorzej ;p...

    OdpowiedzUsuń